Shard w Londynie

Imperium kulturalne Kataru

Nad horyzontem Londynu góruje już kolosalny szklany szpic Shard of Glass, najwyższy teraz wolnostojący budynek w Europie (310m wysokości). 27 pięter biur, 3 piętra luksusowych restauracji, 18 pięter luksusowego hotelu, 10 apartamentów o rozmiarach pałacu każdy, 4 piętra dostępnych dla zwiedzających tarasów widokowych (w okolicach 70. piętra), sale konferencyjne. Budynek został uroczyście odsłonięty i otwarty na początku lipca.

Jednak rozpoznawalność wieżowca ma jednak służyć nie tylko wizerunkowi brytyjskiej stolicy (przeciwnicy projektu podkreślają, że zdewastuje horyzont niskiej poza tym metropolii; zastrzeżenia, ze względu na sąsiedztwo Tower of London, zgłaszało nawet UNESCO). Dwa zajmujące całe piętro apartamenty będą należały do katarskiej rodziny królewskiej. Inwestycja w 80% należy do banku centralnego małego, ale skandalicznie bogatego (ropa i gaz) emiratu w Zatoce Perskiej, notującego niemal 20-procentowy roczny wzrost gospodarczy i najwyższy PKB per capita. Do Katarczyków w Londynie należą też już m.in. słynny dom handlowy Harrods, a nawet budynek ambasady Stanów Zjednoczonych.

Jak podkreśla ambasador Kataru, Londyn ma na mapie dywersyfikacji katarskich inwestycji znaczenie wyjątkowe jako ceniony partner strategiczny Ad-Dauhy. Ale Londyn jest też po prostu inwestycyjnie wysuszony kryzysem finansowym i cięciami rządu Camerona, wyjątkowo spragniony pieniędzy z zewnątrz. Shard jest jednak nie tylko częścią katarskiego portfela inwestycyjnego. Jest też dziełem Renza Piano, jednego z najsłynniejszych żyjących architektów, twórcy paryskiego Centre Pompidou i dlatego jest też „obliczony” jako epokowa realizacja architektoniczna, innymi słowy: dzieło sztuki. I jako takie jest elementem innego wielkiego katarskiego przedsięwzięcia – z zakresu miękkiej dyplomacji. Chodzi o uczynienie Ad-Dauhy międzynarodowym centrum kulturalnym o globalnym znaczeniu, zdolnym rywalizować z Paryżem, Londynem, Berlinem czy Nowym Jorkiem.

Szejka idzie na zakupy

Najdroższą pod względem rynkowej wartości zgromadzonych na niej eksponatów wystawą w Londynie jest dzisiaj retrospektywa Damiena Hirsta w Tate Modern. Wystawa zamknięta zostanie we wrześniu, kiedy to z Londynu powędruje do Ad-Dauhy, gdzie zostanie ponownie otwarta w przyszłym roku. Jej głównym sponsorem jest Qatar Museums Authority, rządowa instytucja nadzorująca wielkie projekty muzealne naftowego emiratu, urastająca obecnie do roli jednego z kluczowych sponsorów Tate Modern.

W Katarze QMA gromadzi kolekcje i przygotowuje obiekty umożliwiające ekspozycje dzieł z zakresu dorobku sztuki islamu, współczesnej sztuki arabskiej oraz najwyżej notowanej współczesnej sztuki światowej. W lipcu 2011 roku „The Art Newspaper” ujawnił, że Katar, za pośrednictwem QMA, stał się największym (z całą pewnością w kategoriach wydawach sum) nabywcą sztuki współczesnej na świecie. Od siedmiu już lat stoi za większością największych transakcji na światowych rynkach sztuki (przy wielu okazjach nabywcę otaczała atmosfera tajemnicy).

Agencją kieruje córka emira Hamada bin Chalify As-Saniego, wykształcona na amerykańskim Duke University 28-letnia obecnie szejka Al-Majassa bint Hamad bin Chalifa As-Sani. Pismo „Art+Auction” uznało ją za najpotężniejszą dziś osobę na światowym rynku sztuki. Szefem jej biura jest Edward Dolman, przechwycony przez nią były dyrektor domu aukcyjnego Christie’s. Kluczowym pośrednikiem w katarskich zakupach światowej sztuki ma być francuski agent Philippe Ségalot.

Wśród spektakularnych nabytków Kataru wymienia się kolekcję obrazów amerykańskiego malarza Marka Rothko należącą wcześniej do J. Ezry Merkina, sprzedaną przez sąd (w toku postępowania w sprawie jego udziału w oszustwach Bernarda Madoffa) za 310 mln $, tzw. Rothkę Rockefellera, White Center (Yellow, Pink and Lavender on Rose) (72,8 mln $), czy Grających w karty Paula Cézanne’a (jedna z pięciu realizacji tego tematu autorstwa Francuza, 157 mln £). QMA unika komentowania tych wydarzeń – mówi się, że pełną krasę swoich zbiorów Katar chce zaprezentować przy okazji Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2022 roku.

Światowy zasięg

Wystawa Hirsta to nie pierwsza wielka retrospektywa w zachodniej instytucji dofinansowana (sfinansowana?) przez QMA celem wylansowania na arenie światowej katarskich zbiorów i budowy wizerunku Ad-Dauhy jako międzynarodowego centrum kulturalnego. W galerii al-Riwaq Muzeum Sztuki Islamu króluje dziś Japończyk Takashi Murakami, najdroższy artysta Kraju Kwitnącej Wiśni i jeden z 25 najwyżej na światowych rynkach notowanych żyjących artystów. Retrospektywa zatytułowana Ego trafiła do Ad-Dauhy po swoim święcie w Wersalu w 2010 roku. Na marginesie: były premier Francji, Dominique de Villepin, zasiada w radzie QMA.

Instytucje związane z QMA wystawiają obecnie także prace francuskiej artystki Louise Bourgeois, osobiście rekomendowane przez szejkę Al-Majassę, a także chińskiego artystę Cai Guo-Qianga. W planach jest wielka wystawa Jeffa Koonsa i sfinansowanie projektu Richarda Serry. W toku – przedsięwzięcia archeologiczne.

Katar współfinansuje także World Cinema Foundation i produkcje filmowe w wielu krajach arabskich, w tym produkcje twórców z palestyńskich Terytoriów Okupowanych (Doha Film Institute, założony również przez Al-Majassę, dofinansował np. świetnego Człowieka bez telefonu komórkowego). Organizuje też międzynarodowe festiwale filmowe.

Perła w koronie

Wszystkie te przedsięwzięcia mogą być promowane na skalę światową za pośrednictwem największego z tego rodzaju projektów, o którym można powiedzieć, że jest w pełni dojrzały i już zwieńczony ogromnym globalnym sukcesem: telewizji Al Dżazira. Nadającej już ponad 15 lat: na antenie zadebiutowała 1 listopada 1996 roku. Dziś pod tym szyldem i pięknym kaligraficznym logo zgromadzone są m.in.: główny arabskojęzyczny kanał informacyjny, kanały sportowe, kanał filmów dokumentalnych, kanał Al Dżazira Mubaszer (transmisje na żywo), kanał bałkański (nadawany z Sarajewa), kanał dla dzieci oraz Al Jazeera English. Ten ostatni jako jedyna telewizja informacyjna na świecie ma nie tylko zagraniczne biura prasowe, ale cztery regionalne centra nadawcze (Ad-Dauha, Londyn, Waszyngton i Kuala Lumpur) i najbardziej międzynarodowe grono dziennikarzy (z ponad 50 krajów).

Al Dżazira jest najpopularniejszą arabską telewizją informacyjną. Pomimo popularności jak dotąd jej utrzymanie wymagało dotacji od emira, głównie ze względu na embargo reklamowe nałożone na kanał przez Arabię Saudyjską. Dom Saudów od dni poczęcia stacji podlegał notorycznej krytyce jej dziennikarzy. Ich założycielskie grono stanowiła zresztą grupa dziennikarzy arabskiego kanału BBC, założonego jako joint venture BBC i saudyjskiej korporacji satelitarnej Orbit. Wbrew warunkom umowy Orbit zaczęła cenzurować przekaz BBC Arabic – dziwne problemy techniczne pojawiły się, gdy na antenie rozmawiano z saudyjskimi dysydentami. BBC w odpowiedzi zamknęła całe przedsięwzięcie, co zbiegło się w czasie z marzeniami emira z nadmiarem pieniędzy o katarskiej telewizji satelitarnej. Wszyscy dziennikarze zlikwidowanej BBC Arabic dostali propozycję pracy w Katarze. Połowa ją przyjęła, i tak się zaczęło. Jak w praktyce działa saudyjskie embargo reklamowe? Kraj Saudów, pomimo jedynie 26 milionów mieszkańców, jest pod względem zagregowanej siły nabywczej największym rynkiem arabskojęzycznym. Kto zleca reklamy na antenie Al Dżaziry, musi się liczyć z groźbą zamrożenia lub nieprzedłużenia intratnych kontraktów handlowych z szejkami pustynnego królestwa. Być może dlatego obserwatorzy mówią o taktycznym złagodzeniu antysaudyjskich ciosów Al Dżaziry…

Sprzedaż materiałów własnej produkcji innym stacjom telewizyjnym stanowi główne źródło dochodu katarskiej telewizji, ale przez większą część jej historii nie wystarczała na pokrycie kosztów funkcjonowania i rozwój. Dlatego po pierwszej dotacji (137 mln $ na pierwsze pięć lat funkcjonowania), posypały się kolejne. Emir dokłada do interesu (niektórzy mówią, że jest to już 100 mln $ rocznie), bo okazał się fenomenalnym sukcesem prestiżowym. Umiejscowił Katar na mapie świata, uczynił go państwem, z którym mimo jego śmiesznych rozmiarów trzeba się liczyć, zrewolucjonizował media w całym świecie arabskim i położył kres globalnemu monopolowi informacyjnemu Zachodu.

Błogosławieństwa i przekleństwa

Shard of Glass jest – jak na łamach internetowej witryny dziennika The Guardian słusznie zauważył Aditya Chakrabortty – symbolem, w którym zbiega się wiele niepokojącyh procesów drążących Londyn. Oto światowa stolica globalnego kapitału sama pada dziś ofiarą demonów wypuszczonych przez Pandorę globalizacji neoliberalnej. Spektakularna budowla sfinansowana przez naftowy emirat, bo pęknięcie globalnej bańki spekulacyjnej pozostawiło brytyjską metropolię ze skurczonymi zasobami inwestowalnego kapitału (58% nieruchomości w londyńskim City jest już podobno w rękach zagranicznych inwestorów); należąca do ludzi, którzy co najwyżej odwiedzą czasem Londyn, żeby spojrzeć na miasto z wysokości sześćdziesiątego czy dziewięćdziesiątego piętra, nie traktując miasta jako „swojego”; dla większości przewidująca jedynie rolę podziwiającego z mieszanką zachwytu i zazdrości plebsu gdzieś tam u stóp kolosa, ewentualnie turystów płacących 25 funtów za wjazd na widokowe piętra tego architektonicznego cudu.

W przedziwnej ekpansji katarskich przedsięwzięć kulturalnych zbiega się z kolei kilka procesów z różnych poziomów rzeczywistości. Globalna dominacja Zachodu i Japonii ulega osłabieniu i mnożą się pretendenci do różnych osłabionych pozycji. Brazylijski Petrobras kupuje pola naftowe w Teksasie, indyjscy biznesmeni kupują amerykańskie studia filmowe, a bajecznie bogaty emirat na Bliskim Wschodzie, który nie wie, co zrobić ze swoimi pieniędzmi, włącza się w walkę o wpływy w świecie sztuki i rzuca wyzwanie globalnemu monopolowi informacyjnemu. Intensywne kolekcjonowanie współczesnej sztuki jest też procesem zachodzącym we wszystkich naftowych emiratach Zatoki Perskiej (wielkie kolekcje, biennale i muzea powstają w Dubaju, Abu Dhabi i Szardża) – jednak Katar wyprzedził pozostałych graczy o kilka długości. Naftowe królestwa Wschodu poszukują również alternatywnych aktywności ekonomicznych. By zainwestować gdzieś lub po prostu skonsumować kolosalne nadwyżki uzyskiwane z wydobycia surowców energetycznych, ale także celem strategicznej dywersyfikacji gospodarki. Dubaj i Abu Dhabi wyprzedziły Ad-Dauhę jako międzynarodowe centra finansowe, niszą upatrzoną przez Katar stały się więc przemysły kultury i „gospodarka wiedzy”. Działanie na rzecz ich rozwoju jest statutowym celem Qatar Foundation, prywatno-rządowej organizacji kierowanej przez żonę emira, szejkę Mozę bint Nasser Al Missned. QF mnoży na małym półwyspie placówki naukowe i oddziały amerykańskich uniwersytetów.

Katar próbuje też uratować sobie skórę. Hugh Miles, autor świetnej książki o Al Dżazirze, przedstawił interpretację najważniejszej funkcji tej telewizji, która wydaje się wciąż słuszna i rozciąga się na pozostałe pola kulturalnej nadaktywności Kataru. Położenie jest źródłem bajecznego bogactwa emiratu, ale też kupy zmartwień. Los pobliskiego Bahrajnu pokazuje, że sąsiedztwo Arabii Saudyjskiej, kiedy samemu jest się takim maleństwem, jest źródłem umiarkoweanej rozkoszy, a w regionie, w którym każdy metr ziemi może kryć w sobie ogromne bogactwa, o zatargi graniczne nietrudno i Katar miał ich już trochę z Saudami. Sposobem na zniwelowanie zagrożenia ze strony wielkiego sąsiada było umożliwienie Amerykanom postawienia wielkiej bazy wojskowej także w Katarze. To z kolei wystawia Katar na pierwszy ogień, gdyby doszło do amerykańsko-izraelskiej inwazji na Iran: zaatakowany Iran uderzy zapewne w najbliższe amerykańskie instalacje wojskowe, czyli między innymi w Katar. Rozwój emiratu w stronę centrum kulturalnego o znaczeniu globalnym, jednego z kluczowych nadawców telewizyjnych, siedziby najdroższych dzieł sztuki z całego świata, globalnego mecenasa artystów i najodważniejszych dziennikarzy, ma być polisą ubezpieczającą mały, dwumilionowy kraj.

Jarosław Pietrzak


Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Lewica.pl (17 lipca 2012)

Zdjęcie pochodzi z mojego bloga fotograficznego.

Reklamy

One thought on “Imperium kulturalne Kataru

Możliwość komentowania jest wyłączona.