Stupor, szepty, strach

Pewne symptomy od dawna nie tylko mi towarzyszyły, nie tylko mi doskwierały, ale i świadomie zastanawiały mnie już od dawna. Na tyle, że próbowałem je opisywać na wcześniejszych etapach moich doświadczeń z poszukiwaniem pomocy psychologicznej. Dopóki nie znalazłem mojego obecnego terapeuty (nazywam go tutaj Aniołem Jujitsu), nigdy nie zwróciły niczyjej uwagi, nie sprawiły, że któreś z nich (tych osób wcześniej spotykanych) się na chwilę zatrzymało i pomyślało: „to może na coś wskazywać”.

Stupor

Chyba odkąd byłem nastolatkiem zapadałem czasem w pewien dziwny stupor. W łazienkach, wieczorami – czyli tak naprawdę (dla normalnych ludzi) w nocy, bo od piętnastego roku życia chodziłem spać bardzo późno.

Są to epizody nasilonej dysocjacji, w których następuje jakiś glicz temporalny. Wchodzę, wykonuję tam tylko całkiem normalne czynności, nie farbuję włosów, nie zakręcam ich, nie prostuję, nie mam przecież makijażu do usunięcia. Ale kiedy wychodzę, okazuje się, że minęła godzina, półtorej, bywa, że dwie. Naprawdę wtedy nie rozumiem, co mi pochłonęło tyle czasu. Myłem zęby przez pół godziny? Stałem pod prysznicem pół godziny? Gapiłem się tępo w lustro przez pół godziny?

Czytaj dalej