Apertura, blizny, muskulatura

fragment opowiadania w całości dostępnego tutaj

Akurat teraz – Paul zniknął. Akurat, kiedy wziąłem się w garść i powziąłem wreszcie postanowienie, że do niego zagadam, dokładnie dzisiaj. Już po treningu, snuję się po dżymie, udaję, że robię jeszcze jakieś ćwiczenia na maszynach, już chyba pół godziny. W nadziei, że na Paula gdzieś wpadnę. W poniedziałki wieczorami zwykle pracuje, ale dzisiaj nigdzie go nie widać.
Z tego wszystkiego przez cały tydzień, aż do soboty, przychodzę na siłkę każdego dnia, jak nigdy. Choć powinno to zwiększyć moje szanse, że w końcu na Paula wpadnę – jego ciągle nie ma. Wieczorami Paul miał niemożliwy do przewidzenia grafik – trener osobisty, wszystko mu się często zmieniało, w zależności od potrzeb klientów, jeden klient kończył swój cykl, na inną porę zapisywał się następny, ktoś w ostatniej chwili prosił o zmianę terminu. Widocznie w tym tygodniu wszystko musiało mu się pozmieniać. Paul prowadził w tygodniu kilka zajęć grupowych, ale wszystkie przed szóstą, więc nie mogę się na nich stawić, pracuję od poniedziałku do piątku do szóstej, i daleko stąd.

Czytaj dalej