Karla Sofía Gascón w filmie "Emilia Pérez" Jacques'a Audiarda

Netflix i inne nieszczęścia

(notatki na marginesie)

Na łamach polskiej edycji „Le Monde diplomatique” ukazał się niedawno mój esej pt. Między platformami streamingowymi a „billionaire boutiques”, udostępniony przez redakcję także online. Stanowi on swego rodzaju rozwinięcie jednego z wątków, który poruszałem z Pawłem Mościckim kilka miesięcy wcześniej w podcaście Inny Świat, w odcinku poświęconym Oscarom 2025.

Co to są platformy streamingowe, wszyscy wiedzą (Netflix, Amazon Prime Video, itd.). Za to billionaire boutiques to termin, który zapożyczam od Andrew DeWaarda, z jego książki Derivative Media, którą gorąco polecam. Oznacza spółki zakładane przez znudzonych miliarderów lub ich rodziny – największą i najważniejszą z nich jest dzisiaj A24, założona z ułamka fortuny Guggenheimów.

Tekst trochę mi się rozrastał ponad możliwości zamierzonej publikacji, dlatego ostatecznie porzuciłem kilka wątków, które się do niego prosiły i chodziły mi po głowie. Notuję je tu sobie niejako na marginesie tamtego głównego tekstu.

Czytaj dalej
Gaza po arabsku

Donald Trump i zawieszenie broni w Gazie

Dziś (niedziela 19 stycznia 2025), opóźnione co prawda o parę godzin, ale jednak weszło w życie: zawieszenie broni w Strefie Gazy. Na jeden dzień przed oficjalnym przejęciem władzy w USA przez nową administrację – drugą administrację Donalda Trumpa. Informację tę ogłosił najpierw, kilka nocy temu, premier Kataru, Szejk Mohamed Ibn Abdulrahman as-Sani. To tam, połączonymi siłami dyplomacji katarskiej i egipskiej, toczyły się od dawna zwieńczone wreszcie tą umową negocjacje.

W desperackim geście ratowania w ostatniej chwili resztek swoich skompromitowanych wizerunków amoralna kabała otaczająca odchodzącego w niesławie Joe Bidena i jego wspólniczkę w zbrodni Kamalę Harris, wypchnęła truchło ustępującego prezydenta przed kamery, by zasługę spróbował jeszcze przypisać sobie.

Jak niemal wszystko, co administracja Biden-Harris mówiła przez ostatnie 15 miesięcy, było to jednak obsceniczne kłamstwo. Co się wydarzyło naprawdę? Mniej więcej coś takiego.

Czytaj dalej

Koniec roku, początek roku i izraelskie ludobójstwo Palestyńczyków

Tekst ukazał się pierwotnie 30 grudnia 2024 r. na łamach VivaPalestyna.pl

Rok 2024 żegnamy z ponurą świadomością, że izraelskie ludobójstwo dokonywane na Palestyńczykach trwało w tym czasie nieprzerwanie – i jego końca wciąż nie widać. Weszliśmy w ten rok w cieniu tego ludobójstwa i tam też pozostajemy, rok ten zamykając. Czy za dwanaście miesięcy będziemy musieli powiedzieć to samo? Jakie kolejne eskalacje w regionie będą towarzyszyć następnym odsłonom ludobójstwa Palestyńczyków?

Czytaj dalej

Kiedy będzie po wszystkim

Kiedyś będzie po wszystkim. Nawet ludobójstwo Palestyńczyków w Gazie i wojny rozpętywane dziś przez Izrael na kolejnych frontach w kolejnych państwach Lewantu dobiegną kiedyś końca.

Owszem, potworna liczba ludzkich istnień do tego czasu zostanie przerwana aktami brutalnej, nieludzkiej przemocy jednej z najpotężniejszych armii świata, wspieranej przez Imperium Amerykańskie. Potworna będzie świadomość ostatecznych liczb, kiedy wszystkie ofiary zostaną policzone – te jak dotąd wciąż pod gruzami; te, które zmarły z zimna, głodu i chorób wywołanych zrzuconą na nich przez Izrael katastrofą; oraz te, których ciał nigdy nie uda się zidentyfikować, bo izraelskie bomby albo rozerwały je na strzępy, albo sprawiły, że ciała te umierając od razu wyparowały.

Czytaj dalej

Bye-bye, Madame Génocidaire

W rozmowie, którą nagraliśmy na kilka dni przed wyborami w USA (na potrzeby podkastu INNY ŚWIAT), pozwoliliśmy sobie z Pawłem Mościckim, na zakończenie, powróżyć światu z fusów. Kto wygra te wybory?

Inaczej niż komentatorzy (neo)liberalnych mediów, obaj przewidzieliśmy trafnie, kto wygra, przy czym Paweł przewidział wynik lepiej niż ja. Przewidział, że Donald Trump wygra zarazem „popular vote” czyli bezwzględną liczbę głosów, jak i głosy stanowych elektorów. Ja sądziłem, że będzie raczej powtórka z 2016 r. (konfrontacja Trump – Madama Clinton), tak wiele tu w ogóle było podobieństw. Czyli: Trump dostanie odrobinę mniej głosów w liczbach bezwzględnych niż jego rywalka wystawiona przez Demokratów, ale zostanie wybrany na najwyższy urząd w państwie dzięki cyrkowi, jakim jest amerykański system wyborczy, czyli temu całemu kolegium elektorów.

Kamala Harris przegrała z klaunem z reality TV i kanciarzem na nieruchomościach i podatkach, przeciwko któremu ustawiły się prawie wszystkie mainstreamowe media, Hollywood, większość cyber-kapitału i całe uśmiechnięte Stany Zjednoczone do ostatniej chwili przestrzegające przed Hitlerem, Mussolinim i Stalinem zmartwychwstałymi i skondensowanymi w postaci jednego bezprecedensowego „zagrożenia dla demokracji”. Oczywiście, jak przy każdym takim wydarzeniu, będziemy długo słuchać o półdzikich teksańskich rednecks „bez dyplomu studiów”; o tym, że zatriumfowały tylko rasizm i mizoginia, nawet jeśli na Trumpa zawsze głosowały też masowo kobiety, a tym razem odebrał Demokratom także ogromną część głosów Latynosów i Czarnych.

Przede wszystkim jednak na Kamalę zagłosowało – jeszcze liczą, więc nie wiemy dokładnie, ale – lekką ręką 10 milionów ludzi mniej niż na Bidena cztery lata temu. Jakaś tam część zagłosowała na marginalnych w amerykańskich warunkach kandydatów „trzecich”, takich bez szans na zwycięstwo, ale dających możliwość wyrażenia przynajmniej niezgody na wybór między dżumą a cholerą. Jill Stein z Zielonych. Filozof Cornel West z ramienia People’s Party. Ale tego oczywiście nie było aż 10 milionów. Zdecydowana większość z tych utraconych głosów to ludzie, którzy zrezygnowali z drogi do urn w ogóle.

Czytaj dalej

Mościcki + Pietrzak: Musimy porozmawiać o… wyborach w USA

Raz w miesiącu spotykamy się z Pawłem Mościckim na łączach, bo musimy o czymś porozmawiać. W najnowszym, siódmym odcinku naszego wspólnego formatu w ramach podcastu INNY ŚWIAT – rozmawiamy o nadchodzących amerykańskich wyborach. Nie bierzemy jeńców i robimy sobie sabat spekulacji. Donald Trump czy Kamala Harris? Dworujemy sobie z mediów i jesteśmy sceptyczni wobec panującego w większej części z nich konsensusu.

Czytaj dalej

Mościcki + Pietrzak: Musimy porozmawiać o imperializmie

Paweł Mościcki, filozof, pisarz, tłumacz i gospodarz podcastu Inny Świat, produkowanego wraz z fundacją Strefa WolnoSłowa, zaprasza mnie raz w miesiącu w ramach jednego z formatów tworzących program. Są to rozmowy, w których „musimy porozmawiać” na jakiś temat.

W najnowszym, który ukazał się w poniedziałek 26 sierpnia, zajmujemy się dziwnym powrotem do głównonurtowej debaty kategorii imperializmu. Dziwnym, bo na trzy dekady z hakiem wymazanym z języka codziennych rozmów, wraz z całym pakietem innych pojęć wyśmianych i wyegzorcyzmowanych jako „komunistyczna” czy „sowiecka” „propaganda”, „peerelowska nowomowa”, itp.  

Od 2022 r. w Polsce służy niemal wyłącznie opisowi „metody” czy „natury” działań Rosji. Można czasem odnieść wrażenie, że to fenomen specyficznie rosyjski, że tylko Rosja jest imperialistyczna, albo może inne państwa czasem są, ale – no nie wiem – naśladują jedynie Rosję czy się od niej uczą, albo są imperialistyczne inaczej, łagodniej czy mnie szkodliwie niż Rosja.

Z Mościckim rozmontowujemy trochę tę dziwną konstrukcję, zastanawiamy się nad prawdziwym znaczeniem pojęcia imperializmu, a także nad pytaniem, czy są dzisiaj w ogóle jeszcze jakiekolwiek inne imperializmy niż amerykański.

Zapraszamy:

Zachęcamy też do śledzenia podcastu na Facebooku i Twitterze, pardon, na X. A także do wspierania jego rozwoju za pośrednictwem Patronite.

Jestem na Facebooku i Twitterze (pardon, X).

Czy Państwo Izrael dożyje setnych urodzin?

Są znaki – na niebie i ziemi – że nie.

Tak przekonuje wybitny izraelski (pracujący jednak od dawna w Wielkiej Brytanii) historyk Ilan Pappé, w Polsce znany przed wszystkim jako autor Czystek etnicznych w Palestynie. Dosłownie dopiero co miała miejsce premiera jego najnowszej książki, Lobbying for Zionism on Both Sides of the Atlantic („Lobbowanie na rzecz syjonizmu po obydwu stronach Atlantyku”).

W swoim tekście The Collapse of Zionism, opublikowanym na łamach Sidecar, „internetowego dodatku” do pisma „New Left Review”, Pappé przekonuje, że projekt syjonistyczny w Palestynie – projekt narzucenia tam przemocą państwa żydowskiego pod kuratelą Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, wkroczył właśnie w początkowe stadium własnego końca. Na łamach VivaPalestyna.pl ukazał się mój przekład tekstu wybitnego historyka.

Czytaj dalej

Mościcki + Pietrzak: Musimy porozmawiać o… Iranie (podcast Inny Świat)

Raz w miesiącu, w ramach wieloformatowego podcastu INNY ŚWIAT, który Paweł Mościcki tworzy we współpracy z fundacją Strefa Wolnosłowa, Paweł i ja „musimy o czymś porozmawiać”.

W trzecim naszym spotkaniu w tym cyklu „musimy porozmawiać o Iranie”. Sprowokowani do tego, oczywiście, wstrząsem, jakim była niespodziewana i tragiczna śmierć prezydenta tego kraju Ibrahima Raisiego oraz jego ministra spraw zagranicznych Hosejna Amira Abdollahijana, w kontekście regionalnych napięć, a konkretnie tego, że Izrael od wielu miesięcy usiłuje wciągnąć Iran w swoją ludobójczą „wojnę z Hamasem”, którą prowadzi od wydarzeń 7 października 2023 r.

Zastanawiamy się z Mościckim n. in. nad tym, czy religijne państwo może mieć rację, albo przynajmniej swoje racje? Czy muzułmanie nie mają prawa do swojej własnej formuły Republiki? Czy to prawda, co nam opowiadają o Iranie np. w telewizji? Czy Iran naprawdę uskutecznia jakiś swój własny „regionalny imprerializm”?

Naszej rozmowy wysłuchać można m. in.:

Rozwój podcastu można wspierać za pośrednictwem jego strony w serwisie Patronite.

Spekulacje o Rafah

Izraelski reżim apartheidu od wielu już tygodni dawał do zrozumienia, że pełnoskalowa ofensywa na Rafah, taka z powietrza i na lądzie z każdej strony, jest sprawą przesądzoną i nieuniknioną. Premier Binjamin Netanjahu oraz inni członkowie rządu i izraelskiej armii mówili o tym otwarcie już od jakiegoś czasu.

Mówią o tym otwarcie, pomimo iż wyrazy potępienia takich planów spływają nie tylko ze strony instytucji, agencji i przedstawicieli ONZ (z sekretarzem generalnym António Guterresem na czele), nie tylko ze strony państw globalnego Południa od dawna krytykujących Izrael (jak Republika Południowej Afryki), ale już także przerażonych konsekwencjami potencjalnej operacji przedstawicieli sojuszników Tel Awiwu, dotąd bezkrytycznych lub milczących. Po jednej stronie Atlantyku Josep Borrell, szef dyplomacji Unii Europejskiej, jeszcze nie tak dawno kojarzony raczej z rasistowskimi bon motami o ogrodzie (liberalno-demokratyczny Zachód) i dżungli (reszta świata). Dzisiaj, 15 maja, głos protestu wydała z siebie w końcu unijna dyplomacja jako taka. A po drugiej stronie może nie aż tak stanowcze, ale jednak zaskakujące, bo niesłyszane chyba od prezydentury Eisenhowera, ostrzeżenia płynące z Białego Domu.

Czytaj dalej