Czekając na „Spencer” Pablo Larraina, ruminacja

Na nadchodzącym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji światową premierę będzie miał najnowszy film chilijskiego reżysera Pablo Larraina. Spencer to opowieść o tegoż nazwiska księżnej Walii, z Kristen Stewart w roli tytułowej. Oto jego plakat:

Spencer, reżyseria Pablo Larrain, w roli głównej Kristen Stewart, 2021

Nie pasjonuję się dolami i niedolami tej ani żadnej innej księżnej, ale jestem przekonany, że Larraín podejdzie do tematu krytycznie, być może na różnych, niespodziewanych, filozoficznych poziomach, jak to ma w zwyczaju. Larraín, jak niektórzy z Was wiedzą, jest jednym z głównych bohaterów moich Smutków tropików. Odczuwam zawsze satysfakcję, gdy filmowcy, których dzieła wybrałem sobie wówczas do analizy i interpretacji, kolejnymi filmami potwierdzają swoje znaczenie. No i po prostu im, pardon le mot, kibicuję.

Z drugiej strony przypomina mi się jednak dziwne doświadczenie, które być może mówi coś systemowego o pisaniu o kinie w języku nadwiślańskim. O pisaniu, kiedy się nie chadza regularnie na piwo i premiery z najważniejszymi redaktorami w tych niewielu tytułach, które w Polsce poświęcone są filmowi – i kiedy się zaproponuje na kino (kino w ogóle albo jakieś kino konkretne) spojrzenie polityczne, otwarcie marksistowskie. 

Czytaj dalej

Religia, postęp, neoliberalizm

Mam takie wspomnienia lekturowe z czasów, kiedy mieszkałem w Polsce, miałem lat -naście albo dwadzieścia kilka i miesięczniki „Film” i „Kino” czytywałem od deski do deski. Do dziś, z daleka, nie mogę zapomnieć, jak częstym interpretacyjnym wytrychem w odniesieniu do filmów pochodzących z Azji czy Ameryki Łacińskiej (filmów z Afryki w tamtych czasach w polskich kinach nie spotykano) był trop tradycja-nowoczesność. Ich zderzenie, ich opozycja, ich konfrontacja, ich rywalizacja. Może dlatego tak mi się to wryło w pamięć, że nigdy nie ufałem temu narzędziu interpretacyjnemu. Czy „zderzenie tradycji z nowoczesnością” opisuje naprawdę jakąkolwiek współczesną rzeczywistość?

Turcja jest jednym z tych krajów, które, jeżeli w ogóle pojawiałyby się wówczas na łamach polskiej prasy filmowej lub filmowych działów polskiej prasy, to pewnie (powody nie zdarzały się na ekranach często) odruchowo w taki właśnie sposób: tradycja versus nowoczesność.

Czytaj dalej

Koronawirus Blues

Wiecie, jak wyglądają amsterdamskie kontenery na śmieci z gospodarstw domowych? Są wpuszczone w chodnik, plac lub ulicę, wkopane w ziemię. Ponad powierzchnię wystaje tylko metalowa kaseta sięgająca człowiekowi mniej więcej do pasa, z czubem, za który może go z tego wgłębienia wyciągnąć dźwig holenderskiej śmieciarki oraz paszczą, w którą wkłada się worki ze śmieciami. Gdy się paszczę tę zamyka, worek wpada w głąb, pod ziemię. Paszcza to dobre słowo, bo wewnątrz jest kilka rzędów metalowych zębów, które chwytają worek ze śmieciami, zanim go wrzucą do środka, gdy się paszczę zamknie. Jak na tym zdjęciu nad tekstem.

21 lutego, przed północą, w dzielnicy Amsterdam-Zuidoost, w jednym z takich śmietników, tam w głębi, pod ziemią, znaleziono niemowlę. Boję się nawet myśleć, w jakim stanie – cały czas mam przed oczyma zęby tej paszczy. Noworodka znaleziono tylko dzięki temu, że jakiś człowiek złamał godzinę policyjną i przechodził tamtędy koło godziny 23:00. Usłyszał dobiegający spod ziemi płacz, zadzwonił po pomoc. Gdyby przestrzegał godziny policyjnej – metody, którą pełniący (pomimo dymisji) obowiązki premiera neoliberał Mark Rutte „walczy z pandemią”, dziecko by pewnie umarło i trafiło na śmietnik.

Czytaj dalej

W łóżku z Chopinem

Państwowy Instytut Wydawniczy wydał Korespondencję Fryderyka Chopina, w redakcji Bronisława Sydowa, w 1955 roku. 65 lat zajęło Polakom przeczytanie pierwszych stu kilkudziesięciu stron pierwszego tomu, bo tyle wystarczy, żeby dotrzeć do najbardziej zmysłowych, intensywnych listów młodego Fryderyka do jego młodzieńczej miłości (sam się do niego zwraca per „kochanku”), Tytusa Woyciechowskiego.

Czytaj dalej

Wychowanie fizyczne

Dzisiaj dzień coming outu, więc postanowiłem z tej okazji wygrzebać coś z czasów, kiedy próbowałem pisać scenariusze filmowe. Z żadnego z nich nigdy ostatecznie nic nie wyszło, ale szczególnie trudno było mi zrobić cokolwiek (nawet złożyć go gdzieś do rozpatrzenia) z tekstem pt. Wychowanie fizyczne. Może kogoś zainteresuje, może komuś się przyda. Tekst jest z roku 2008. Jest w temacie.

Czytaj dalej

Delirium Jaira Bolsonaro

Jeżeli Donald Trump jest parodią atlantyckiego męża stanu, to Jair Bolsonaro jest parodią drugiego stopnia: parodią parodii, parodią Donalda Trumpa. Republikanin Trump, przy okazji koronawirusowych restrykcji, podburzał swoich zwolenników przeciwko władzom stanów rządzonych przez Demokratów, gdzie takie restrykcje zaprowadzono. Za to Bolsonaro na demonstracji 19 kwietnia wyrażał tęsknotę za wojskowym zamachem stanu – przeciwko własnemu rządowi. Czyżby Bolsonaro wzywał wojsko, by obaliło jego samego? Na szczytach brazylijskiej polityki groza miesza się z farsą.

Czytaj dalej

Putin, Kreml, cyrylica, Ruscy

Gdy Bernie Sanders zaczął wygrywać w Partii Demokratycznej pierwsze prawybory, MSNBC, „New York Times” i „Washington Post” odkryły, że Rosjanie spiskują również na jego korzyść. Zwolennicy Sandersa okażą się teraz marionetkami Putina, jak – powiedzmy – „żółte kamizelki” we Francji. Lewica w USA i Francji zwija się ze śmiechu, gdy czyta lub słyszy takie rzeczy, bo rozumie, kto i po co wytwarza takie rewelacje – żeby dyskredytować wszystko, co nie po myśli hegemonicznego neoliberalnego skrajnego centrum, coraz trudniejszego do odróżnienia od skrajnej prawicy. Inaczej sytuacja wygląda w Polsce, gdzie wątki i klisze rusofobiczne trafiają na podatny grunt nawet na lewicy.

Czytaj dalej

Wirusy i chińskie smoki

Prasa na całym świecie donosi o brutalnych aktach rasizmu wymierzonych w osoby chińskiego (lub innego azjatyckiego) pochodzenia w histerycznej reakcji na epidemię nowego koronawirusa. W erupcjach irracjonalnej nienawiści manifestuje się nie tylko ta konkretna psychoza – stanowią one także kolejny epizod znacznie dłuższej sekwencji, w której Chiny i ich zniekształcany wizerunek obsługują różne ideologiczne „potrzeby” zachodnich mocarstw i euroatlantyckich populacji skołowanych stanem swoich własnych systemów politycznych.

Kolejne wątki i epizody tej niekończącej się opowieści wciąż wyciągają zużyte rekwizyty starych porządków kolonialnego rasizmu i zimnowojennego antykomunizmu (w którym Pekin przejął rolę Moskwy). Orientalny despotyzm, komunistyczne okrucieństwo, jedzenie nietoperzy.

Czytaj dalej

Brexit, wybory i walka klas panujących

[Tekst ukazał się na portalu Strajk.eu 15 stycznia 2020.]

Jednym z najważniejszych wydarzeń minionego, 2019 roku były grudniowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Partia Pracy, pod przewodnictwem jej najbardziej lewicowego przewodniczącego w historii, Jeremy’ego Corbyna, poniosła wielką porażkę. Oddała pole odbite torysom dwa lata temu – i znacznie, znacznie więcej. Nawet swoje tradycyjne bastiony. 60 miejsc mniej niż w poprzednich wyborach. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych minionego roku, bo jego reperkusje sięgną daleko poza granice tego jednego państwa.

Labour Party jest dziś największą partią polityczną w Europie – i niemal ostatnią z tradycyjnych socjaldemokracji, która przez kilka lat wydawała się przełamywać zaklęty krąg stagnacji, marginalizacji, a nawet degeneracji, w jakim partie o podobnym profilu i historii zamknęły się na całym kontynencie wskutek najpierw ukąszenia neoliberalizmem, a potem kryzysu finansowego 2008 roku. Lewica w całej Europie patrzyła na Labour z nadzieją – i jako na lekcję, jak inną politykę uczynić możliwą w ramach tradycyjnego systemu partyjnego. Wynik zeszłorocznych brytyjskich wyborów najprawdopodobniej otworzy teraz nową sekwencję wielkich, spektakularnych zwycięstw prawicy po obydwu stronach Atlantyku.

Przewaga uzyskana przez torysów okazała się większa niż przewidywały najbardziej nieprzychylne Labour sondaże i media. Wyniki stanęły w poprzek trendów notowanych w ostatnich tygodniach przed wyborami, kiedy to różnica między Partią Pracy a Partią Konserwatywną wydawała się kurczyć raczej niż rosnąć, a dodatkowo fakt, że w ostatnich latach sondaże cechowało raczej niedoszacowanie Labour, dawał nadzieję na wynik powyżej przewidywań sondażowni. Przewagę torysów powiększył jeszcze zniekształcający proporcje brytyjski system jednomandatowych okręgów wyborczych. 43,4% głosów dały im 56% miejsc w westminsterskich ławach i większość 80 głosów.

Czytaj dalej

Slumdog Millionaire: W Indiach przegląda się cały świat

Tekst pochodzi z marca 2009 roku, ukazał się wtedy na witrynie Krytyki Politycznej, ale tekstów z tamtego okresu nie da się już dzisiaj na niej znaleźć, podobno zaginęły w procesie migracji serwisu. Wygrzebałem go, bo wczoraj zmarł Irrfan Khan (na zdjęciu po prawej).

Czytaj dalej